Jak zaparzyć Batabatacha , aby uzyskać piankową, tradycyjną filiżankę

star

Tradycja ubijania, która dała nazwę Batabatacha

Suszone liście herbaty batabatacha poddane fermentacji, mierzone obok szerokiej ceramicznej miski i bambusowej trzepaczki chasen, ukazujące proste narzędzia i składniki potrzebne do przygotowania tej tradycyjnej japońskiej herbaty.

Nazwa batabatacha pochodzi od dźwięku, jaki wydaje bambusowa trzepaczka uderzając w czarkę herbaty: bata bata, szybkiego, poruszającego się rytmu, który od wieków rozbrzmiewa w górskich wioskach Toyama. Do przygotowania batabatacha potrzebny jest chasen z szerzej rozstawionymi zewnętrznymi zębami, a nie gęsty, cienki chasen do matcha – ta różnica ma znaczenie zarówno dla techniki, jak i wyboru narzędzi.

W przeciwieństwie do matcha , gdzie ubijanie tworzy gładką mikropiankę poprzez delikatne ruchy nadgarstkiem, przygotowanie batabatacha wymaga szybszych i energicznych ruchów, które ubijają powietrze, tworząc znacznie grubszą pianę o większych bąbelkach. Ruch ten jest bliższy ubijaniu jajek niż delikatnemu wzorowi W charakterystycznemu dla przygotowania usuchy. Zrozumienie metody ubijania matcha jeszcze bardziej uwydatnia kontrast z batabatacha . 👉 Miotełka do matchy : Kompletny przewodnik

Jak trzepaczka zmienia smak, a nie tylko teksturę

Piana na dobrze ubitej filiżance nie jest ozdobą. Napowietrzanie zmienia chemię smaku: kwaśne kwasy organiczne wytwarzane podczas fermentacji herbaty , głównie mlekowy i octowy, wyraźnie miękną pod wpływem powietrza podczas ubijania. Filiżanka nalana prosto z dzbanka bez ubijania smakuje ostrzej i bardziej jednowymiarowo. Właśnie w tym miejscu sposób parzenia batabatacha różni się od każdego innego japońskiego sposobu parzenia herbaty: ubijanie nie jest wykończeniem, lecz krokiem, który dopełnia smak. Warstwa piany zatrzymuje również lotne związki aromatyczne, które w przeciwnym razie ulatniałyby się w postaci pary, dzięki czemu pierwszy łyk ma pełniejszy, bardziej złożony aromat niż napój nalewany bez ubijania.


Służymy Batabatacha tak, jak wioski górskie Toyama robią to od pokoleń

Starsza kobieta w tradycyjnej kuchni górskiej wioski Toyama miesza herbatę batabatacha w dużym garnku za pomocą bambusowego patyczka meoto-chasen, symbolizującego ludową tradycję parzenia herbaty, przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

W górskich społecznościach Toyamy, sposób parzenia batabatacha nigdy nie był spisany; to była pamięć mięśniowa przekazywana z babci na wnuczkę. Metoda była prosta i niezmienna: parzenie batabatacha polegało na zagotowaniu wody, dodaniu sfermentowanych liści i ubijaniu, aż piana stanie się wystarczająco gęsta, by zmieściła się w niej moneta. Herbatę parzono w dużym garnku lub żeliwnym czajniku, ubijano bezpośrednio w naczyniu do parzenia i podawano w szerokich filiżankach bez ucha, które można było trzymać w zimnych dłoniach podczas długich zim.

W przeciwieństwie do sencha czy gyokuro , gdzie naczynie do parzenia i filiżanka to oddzielne narzędzia o odmiennych rolach, tradycyjny sposób parzenia batabatacha zaciera te granice. Herbatę ubijano i podawano z tego samego dzbanka, często prostego ceramicznego donabe lub szerokiego żeliwnego tetsubin . Nie podgrzewano filiżanek ani nie mierzono precyzyjnie temperatury, tylko wrzątek, hojna porcja sfermentowanych liści i rytm bata-bata, aż piana się uniosła.

Batabatacha rzadko jest podawana na zimno. Ubijanie traci sens bez ciepła, które przenosiłoby napowietrzone aromaty, a chłodne, kwaśne nuty wydają się raczej nieprzyjemne niż orzeźwiające. Prawidłowe przygotowanie herbaty batabatacha wymaga skupienia się na gorącej filiżance; cały rytuał, od pierwszego nalania do ostatniego łyku, zależy od ciepła. W przeciwieństwie do matcha , gdzie popularne stały się odmiany cold brew i mrożone latte, ta herbata pozostaje w kategorii napojów gorących. Jeśli cenisz głębię fermentowanych japońskich herbat, kolekcja Nio Teas zawiera batabatacha pochodzącą bezpośrednio od producentów z Toyama, którzy nadal fermentują liście w beczkach, wykorzystując te same drewniane beczki, na których polegały ich rodziny od pokoleń.

Powrót do blogu
1 z 4